Słyszeliście kiedyś, jak dzieci śpiewają kolędy? Często, nie znając archaicznego języka, próbują zrozumieć to, co słyszą, posługując się swoimi współczesnymi dziecięcymi skojarzeniami. W ten sposób powstają takie na przykład przezabawne interpretacje:

„Gdy śliczna panda syna kołysała…”

„Bo u Boga była, rondel z głowy zdjęła…”

„Od Patriarchów – czekany

[sprzęt wspinaczkowy]…”

„Bośmy byli Winnisami…” (Wiecie, Winnisi, takie plemię.)

Każdy, kto uczy się języka obcego, jest w bardzo podobnej do dzieci sytuacji. Nawet wtedy, kiedy jest bardzo zaawansowany, dysponuje pewnym zestawem skojarzeń, które – w zderzeniu z tekstem archaicznym – mogą dać bardzo ciekawe (czytaj: zabawne) rezultaty.

Weźmy na przykład tradycyjną angielską kolędę Deck the Hall. Jedna z jej wersji brzmi następująco:

Deck the halls with boughs of holly, Fa la la la la la la la!

‚Tis the season to be jolly, Fa la la la la la la la!

Don we now our gay apparel, Fa la la la la la la la!

Troll the ancient Yuletide carol, Fa la la la la la la la!

 

See the blazing yule before us, Fa la la la la la la la!

Strike the harp and join the chorus, Fa la la la la la la la!

Follow me in merry measure, Fa la la la la la la la!

While I tell of Yuletide treasure, Fa la la la la la la la!

 

Fast away the old year passes, Fa la la la la la la la!

Hail the new, ye lads and lasses, Fa la la la la la la la!

Sing we joyous all together! Fa la la la la la la la!

Heedless of the wind and weather, Fa la la la la la la la!

 

Fraza „don we now our gay apparel”, która w czasie, kiedy powstał tekst, oznaczała ni mniej, ni więcej „włóżmy radosną (w sensie: kolorową, odświętną) odzież”, dzisiaj wywołuje oczywiście zupełnie inne – jakkolwiek stereotypowe – skojarzenia. Mnie osobiście nieodparcie przywodzi na myśl ten teledysk:

Okazuje się zresztą, że problem w sporym stopniu dotyczy również naturalnych użytkowników języka angielskiego. Według LA Times Hallmark zmienił frazę „gay apparel” na „fun apparel” na sprzedawanych przez siebie bożonarodzeniowych swetrach, właśnie w obawie przed niepożądanymi skojarzeniami.

Swoją drogą, czasownik „troll”, który pojawia się w ostatniej linijce pierwszej zwrotki, też nie ma nic wspólnego z „trollowaniem” (na przykład na forach internetowych). W tym kontekście oznacza po prostu „śpiewać”.

A czy są kolędy, które Was bawią? Podzielcie się nimi w komentarzach.